24 maja Lekkostrawne i bezglutenowe naleśniki gryczane z burakiem i cukinią – PRZEJŚCIE NA WEGANIZM
Niesamowicie długo zbierałam się by napisać w końcu kolejny post i zaprezentować Wam nowy przepis. Ostatnio nie działo się tu zbyt dużo i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Jest to związane z próbą pogodzenia dość intensywnej nauki (zaskakująco intensywnej jak na Erasmusa), szybkiego trybu życia, podróżowania i ogólnie mieszkania w innym kraju – Chorwacji. Ponadto ostatnio nachodzą mnie różne myśli odnośnie mojej obecnej diety. Żeby nie było, nadal jem zdrowo, staram się samodzielnie gotować większość moich posiłków w ciągu dnia, jem dużo owoców, warzyw, dostarczam wielu witamin, biegam, uprawiam sport i tak dalej i tak dalej, to pozostało niezmienne. Ale nadal czuję, że coś powinno wyglądać inaczej…
Dzisiejszy post jest zupełnie inny niż zazwyczaj. Nie będę tym razem pisała o wartościach odżywczych gryki, buraków cukinii i kurczaka. No właśnie, kurczaka…
Ostatnio moja dieta to dieta prawie wegańska. Przestałam już jeść nabiał, praktycznie ograniczyłam do zera. Mieszkając w Polsce jadłam go zdecydowanie za dużo, uważając że potrzebuję więcej i więcej białka. Jadłam również bardzo dużo mięsa, chudego ale nadal mięsa. Kurczaka potrafiłam zjeść praktycznie na śniadanie. Bo przecież sportowcy potrzebują białka zwierzęcego na potęgę i tylko to się liczy. Gdyby ktoś rok temu mi powiedział bym żyła bez mięsa, powiedziałabym mu, że oszalał i że za żadne skarby. Tu w Chorwacji wszystko się zmieniło. Mięso przestało mnie interesować i zdałam sobie sprawę, że czuję się znacznie lepiej bez niego (i fizycznie i mentalnie) w moim codziennym jadłospisie. Z pewnością mam więcej energii i nic mi nie ciąży na żołądku. Zamiast tego spożywać spore ilości węglowodanów, dobrych węglowodanów.
Bardzo długo myślałam o tym, czy powinnam wstawić tutaj przepis z mięsem. Coraz mniej czuję się z tą myślą dobrze, postanowiłam jednak spróbować. Moje mniejsze zainteresowanie produktami zwierzęcymi jest spowodowane nie tylko względami zdrowotnymi, ale również etycznymi, które coraz mocniej do mnie docierają. Żeby nie było, nie przechodzę jeszcze na weganizm. Jak na razie jestem w fazie testów i staram się odkryć co działa na mnie najlepiej i co jest dobre dla mojego żołądka, ciała i umysłu. Kto wie co będzie dalej? Może ten blog stanie się w pełni wegańskim blogiem, a może ten cały zwierzęcy kryzys mi przejdzie? Jedno jest pewne, na wysokowęglowodanowej diecie, pełnej warzyw, owoców i pełnoziarnistych zbóż czuję się wyśmienicie! A co do tego nieszczęsnego zapotrzebowania na białko – warzywa posiadają ich również całkiem sporo!


Poniżej przepis na naleśniki z gryki, z burakiem, cukinią i kurczakiem. Smacznego i do usłyszenia!
- 1 szklanka mąki gryczanej (ok 165g)
- 1 jajko
- ¼ łyżeczki soli
- 1 szklanka mleka (225ml)
- 2 buraki
- 1 duża cukinia
- 400g kurczaka
- 1 łyżka oliwy
- Wszystkie składniki zmiksuj na gładą masę o konsystencji gęstej śmietany. Przykryj naczynie pokrywką lub zawiń w folię i wstaw na noc do lodówki. Po nocy pokrój buraki i cukinię na plasterki i ugotuj na parze aż będą miękkie. Kurczaka podsmaż na łyżce oliwy i pokrój na plasterki gdy lekko przestygnie. By przygotować naleśniki, wyjmij z lodówki ciasto, której leżało tam całą noc i dokładnie przemieszaj. Rozgrzej nieprzywierającą teflonową patelnię, następnie zmniejsz ogień i wylej 1 nabierkę ciasta. Szybko i dokładnie rozsmaruj na całej powierzchni patelni i podpiekaj na małym ogniu aż naleśnik się zetnie. Gdy będzie w miarę zwarty, przewróć go na drugą stronę i kontynuuj na małym ogniu przez niecałą minutę. Zdejmij z patelni i postępuj tak samo z pozostałym ciastem. Z tej porcji wychodzi około 8 naleśników. Na każdy naleśnik wyłóż buraki, cukinię i kurczaka, złóż w trójkąt i podpiecz na gorącej patelni do podgrzania. Smacznego!

Joanna Kaczmarek
Posted at 13:02h, 24 majaSuper!! 3mam kciuki za zmiany!
Karolina Gawrońska
Posted at 18:33h, 24 majaAsiu dziękuję <3 Jesteś dla mnie mega wegańską inspiracją!
Maja Wojciechowska
Posted at 14:52h, 24 majaGO VEGAN!! Haha, też jestem na Erasmusie w Chorwacji, wege od września, polecam na sto pro. Dla mnie mięso to zawsze było życie, nie wspominając o twarogu, jogurcie, mleku, JAJKACH.. :O Nadal nie wierze, że mi tego zupełnie nie brakuje 🙂 Pozdrawiam!
Karolina Gawrońska
Posted at 18:32h, 24 majaHej Maja! Dzięki za komentarz 🙂 Dodaje to otuchy gdy widzę, że nie tylko ja kiedyś byłam takim mięsnym freakiem. Teraz nie wiem co się ze mną dzieje. Może ta Chorwacja tak działa? 😀 Ciężko się było Tobie przestawić? Pozdrawiam!
Karolina Piotrowska
Posted at 11:20h, 25 majaTak się cieszę 🙂 Zostaję z Tobą 🙂
Karolina Gawrońska
Posted at 18:00h, 25 maja<3 ? ?
free
Posted at 19:57h, 24 listopadaNie rozumiem jednego, Najpierw tyle pisania na temat diety roślinnej i tego, że mięso nie jest niezbędne do życia,i że czujesz się bez niego lepiej, po czym na koniec przepis właśnie z mięchem? I to do tego najgorszym z możliwych, bo drób jest pędzony na hormonach. Kompletna niekonsekwencja i mieszanie w głowach czytelnikom.
Karolina Gawrońska
Posted at 11:23h, 22 grudniaPRRZEPIS JEST Z 24 MAJA 2015 ROKU.